Dobry blog, a do prowadzenia takiego aspiruję, nie powstaje w wyniku pracy jednej osoby. To połączony wysiłek wielu ludzi, którzy angażują się w to, żeby blog nie tylko fajnie się czytał, ale też dobrze wyglądał, niósł ze sobą wartość merytoryczną i… był znajdowalny. W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim tym, którzy wspierali mnie nie tylko słowami zachęty (które były cudowne i naprawdę przekonały mnie, że to, co robię ma sens), ale też tym, którzy aktywnie przyczynili się do powstania „Miłości…”. Zacząć powinnam od Oskara, mojego szalenie przystojnego, inteligentnego i w ogóle cudownego (nie rozmarzajcie się Dziewczyny, jest już zajęty!) geniusza SEO, który po przedstawieniu mu pomysłu, stwierdził: dobra, robimy to! I od tamtej pory prowadzi mnie za rękę, porządkuje mój chaos i cierpliwie znosi moje głupie pytania i zachowania typu osioł ze Shreka. Dziękuję, kochanie!

Pozwólcie, że przedstawię Wam również Łukasza, Emilię i Kasię, którzy bez wahania użyczyli mi swoich zdolności, kreatywności i geniuszu:

 

Autorem głównego baneru jest Łukasz Piwecki – grafik, fotograf i od niedawna też malarz. Łukasz oprócz wyjątkowo pięknej kotki Plamy (która jeśli wierzyć historiom opowiadanym przez jego obrazy była kiedyś nietoperzem) ma też swój własny świat, do którego czasami zagląda i wraca z nieziemskimi pomysłami. Na instagramie @innaantena znajdziecie robione przez niego zdjęcia, głównie analogowe, a jeśli ciekawi Was jego najnowsza, malarska odsłona, zajrzyjcie na paintink.tumblr.com.

Najlepsza specjalistka od mokrej roboty, Kasia. Kasia, która dobrowolnie podjęła się śledzenia wszystkich błędów w mojej pisaninie. Moja redaktorka, edytorka, korektorka. Niesamowicie inteligentna, błyskotliwa, bezlitosna. Jej czarny humor za każdym razem doprowadza mnie do łez, a komentarze do moich tekstów są tak cudowne, że kilka razy będę musiała wywlec ją zza kurtyny i dopuścić do głosu na głównej scenie. Wtedy zrozumiecie. Potencjalnych fanów prosimy o przesyłanie pianek na adres redakcji.  

Diabelsko zdolna Emilia, właścicielka CLstudio.eu zgodziła się, żebym skorzystała na blogu ze zdjęć, które mi swojego czasu zrobiła. Kiedy poznałyśmy się parę lat temu okazało się, że jest nie tylko bezczelnie utalentowaną fotografką (w moim prywatnym rankingu jest po prostu najlepsza), ale również cudowną osobą o podobnym sposobie postrzegania świata. Jeśli marzy Wam się niepowtarzalna sesja kobieca, albo szukacie fotografki na ślub, polecam ją z głębi serca. Instagram: @clstudioeu  

Od samego początku, kiedy tylko idea bloga powstała w mojej głowie, wiedziałam, że chciałabym zapraszać do współpracy utalentowanych i mądrych ludzi. W przyszłości mam nadzieję czasami zapraszać do pisania postów specjalistów z różnych dziedzin, których wiedza może się okazać dla wielu z Was przydatna, a także artystów, których moja tak zwana twórczość mogłaby zainspirować. Jeśli robicie coś fajnego, co łączy się z tematyką bloga, albo chcielibyście np. zilustrować moją wizję zaręczyn w otoczeniu planktonu (taki fanart) – dajcie znać!